Ignacy Krasicki – Monachomachia – jako poemat heroikomiczny

Monachomachia czyli wojna mnichów Ignacego Krasickiego jest poematem heroikomicznym. Termin ten nadaje się utworom poetyckim, które parodiują (żartobliwie naśladują ) eposy bohaterskie. Efekt komiczny uzyskiwany jest w tego typu utworach przez zestawienie heroicznych bojów, niezwykłych przygód z bardzo miernymi, często wręcz śmiesznymi postaciami, które w nich uczestniczą.

Poemat heroikomiczny Ignacego Krasickiego Monachomachia opowiada o wznieconym przez Jędzę Niezgody sporze między dwoma zakonami- dominikanów i karmelitów, na tle którego poeta ukazał nieuctwo i próżniaczy żywot mnichów.

Utwór więc jest wymierzony nie przeciwko konkretnym osobom, lecz polskim klasztorom, zwłaszcza żebraczym, których było wówczas mnóstwo, a które były siedliskiem ciemnoty i nieróbstwa. Krasicki nazywa zakonników świetymi próżniakami i wielebnym głupstwem

Poeta tak opisuje miasteczko, gdzie rozgrywa się akcja: Było trzy karczmy, bram cztery ułamki, klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki. W każdym z owych dziewięciu klasztorów Wielebne głupstwo od wieków mieszkało. Wcześniej zakony te rywalizowały ze sobą głównie w jedzeniu i piciu, teraz postanowili spróbować swych sił w dyspucie teologicznej, która przerodziła się w bijatykę na pięści, święte księgi, na kufle i kropidła. Konflikt braci zakonnych został wkrótce zażegnany wniesieniem ogromnego pucharu pełnego wina. 

Wygląd zakonników i tryb życia świadczą o tym , że nikt w zakonie nie słyszał o ascetyźmie, wymaganym przecież w życiu klasztornym. Wskazują na to mięsiste jagody księdza doktora, ledwo toczące sie ciała innych mnichów, czy chociażby sam przeor klasztoru, który w związku z nispodziewanym zamieszaniem obudzić sie raczył (…) porwawszy się z puchu, pierwszy raz w życiu Jutrzenkę obaczył.

Poemat heroikomiczny był doskonałym narzędziem obnażenia i ośmieszenia negowanych wartości i krytykowania feudalnych wzorców obyczajowych. Utwór zawiera wiele błyskotliwych i pouczających sentencji, np: Trzeba się uczyć, upłynął wiek złoty, albo: Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych. Znakomitą bronią z głupimi może być śmiech z popełnionych przez nich błędów, gdyż jak życie uczy: I śmiech niekiedy może być nauką, Kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa (…)

Krasicki ostro krytykuje rozpowszechnione wśród mnichów pijaństwo, demaskuje ich niski poziom moralny i intelektualny, lenistwo, obżarstwo i rozpustę, ale ukazana krytyka miała pełnić przede wszystkim funkcje dydaktyczne; miała bawić, pouczać i wychowywać. 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *