Napisz opowiadanie z życia szkolnego z zastosowaniem żargonu

Dzisiaj kompletnie nie chciało mi się iść do budy. Na dworze wybajerzona pogoda, a tu trzeba się kisić w ławce i ciągle męczyć uszy tymi wszystkimi nudziarstwami.

Pierwsza była giełda. Pani Nadołek na samym początku walnęła jakiś bzdurny teścik z wiedzy o Europie. Rudy i Maniek odwalali jaja na poprzedniej lekcji, dlatego dziś nawet nie wiedzieli gdzie leży Rosja. Gdy zaczęli zżynać z atlasu facetka zauważyła skrawek jakiejś innej książki, który wystawał spod tyłka Mańka. Obojgu od razu strzeliła po flecie. Ja jednak napisałam wszystko na fulla i Nadołek bez żadnego motania postawiła mi piątasa.

Wreszcie woźne zadryndały na przerwę. Zauważyłam, że Kowal nawala Bobra z IIIa. Starszy ziomek jednak dostał fantę i rozpłakał się jak dzieciak. Zobaczył to jednak dyro i od razu wziął ich na dywanik. Jutro muszą przyjść do budy ze starymi.

Przez dwie kolejne godziny była infa. Kamil robił kompy w sąsiedniej sali, dlatego na lekcji znowu odchodziły nieziemskie kabarety. Rudy z Krzychem zajemali kredy z kantorka i wszyscy, nawet Okularnica, rozpoczęli niezły sajgon. Niestety, Tomosiek przypadkowo trafił Petera w czachę i zafundował mu na czole fioletowego buraka. Ten jednak zaczął się z siebie lać i później cała klasa nie mogła wyrobić ze śmiechu.

Ostatnią lekcją był W-F. Frankensztein zrobił nam zaliczenie z biegów na setkę i wstawił gole za brak strojów. Potem kazał ćwiczyć rzuty do kosza, ale chłopcy jak zwykle coś odwalali. Bizon rzucił piłką z takim powerem i centrem, że trafił w głowę faceta. Od razu dostał uwagę.

Po lekcji wszyscy jak dziki pchali się do szatni, a Groźna-woźna ochrzaniała chłopaków za brak tenisówek. Z dziewczynami skoczyłyśmy na kółko histeryczne, ale Pani Łokietek poprawiała jakiegoś Kajtka z IV kl. i puściła nas na chatę. W gitowym humorku mogłam cieszyć się pięknym dzionksem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *