Molier – Skąpiec – Napisz w imieniu Harpagona jego życiorys

ŻYCIORYS
Urodziłem się 20 czerwca 1612 roku, w Paryżu, w bardzo zamożnej rodzinie mieszczańskiej. Ojciec mój bowiem był jednym z najbardziej znanych i najbogatszych kupców w całym mieście, a matka pochodziła z rodziny magnackiej. 

Moje dzieciństwo było chyba najlepszym okresem w całym życiu. Wtedy właśnie, jako jedynak posiadałem wszystko, czego tylko zapragnęła moja dusza. Cały świat kręcił się wokół mnie, każdy spełniał moje kaprysy. Najsmutniej z tego okresu wspominam tylko jeden drobny incydent, kiedy to moja krewna, Magdalena, będąc u nas na wakacjach ukradła mi złotego misia. Do dziś go nie zwróciła i w związku z tym nie jestem w stanie jej tego wybaczyć.

Już od ósmego roku życia pobierałem nauki u znanego paryskiego uczonego, a następnie studiowałem prawo w Orleanie. To właśnie tam zacząłem doceniać wartość pieniądza i stałem się bardziej niż zwykle, oszczędny. Mając dwadzieścia lat zwiedziłem niemal cały świat, na szczęście nie tracąc wiele pieniędzy.

Zaraz po studiach spotkało mnie całkiem wielkie nieszczęście- śmierć ojca. Jednakże, ku mojemu zadowoleniu odziedziczyłem po nim cały majątek. Również wkrótce zmarła mi matka, która zostawiła szkatułkę z okrągłymi dziesięcioma tysiącami talarów. Później postanowiłem pomnażać swój majątek i przejąłem kupieckie interesy mego ojca. Przynosiły mi one naprawdę ogromne dochody.

Mając trzydzieści trzy lata, będąc na przyjęciu poznałem zamożną Włoszkę, którą po miesiącu poślubiłem. Maria wniosła przede wszystkim drogocenny posag. Na ogół nie było to złe małżeństwo aż do momentu narodzin Kleanta, mojego wyrodnego syna. Kiedy znów, cztery lata później przyszła na świat Eliza myślałem, że wpadnę w depresję. Wiadomo, liczna rodzina- duże wydatki. Jednakże w rok później zmarła żona i mogłem nieco zaoszczędzić.

Najgorszy okres w moim życiu był wówczas, kiedy moje dzieci zaczęły dorastać. Kleant i Eliza chcieli mieć coraz to więcej rozrywek, strojów itp. Narzekali nawet na jedzenie. Ja jednak dzielnie z nimi walczyłem i chroniłem moje skarby. Oni jednak, z wiekiem stawali się coraz bardziej natarczywi. Ciągle musiałem łożyć na ich utrzymanie, non stop było im mało. Także służba chciała mnie okraść, nie mogłem nikomu ufać. O nikim nie mogę powiedzieć dobrego słowa. Kleant wprawdzie zarabiał grą w karty, ale niestety nic nie oszczędzał, a Eliza w ogóle się nie słuchała. Kiedy chciałem się ponownie ożenić, mój syn ukradł mi szkatułkę z pieniędzmi i w zamian za nią zażądał właśnie rękę Marianny, którą ja miałem poślubić. To był istny horror! Na szczęście odzyskałem swój skarb, a co najważniejsze udało mi się wydać córkę bez posagu.

Obecnie żyję razem ze swymi pieniędzmi w Paryżu, a moje dzieci odwiedzając mnie czasami, na szczęście nie żądają żadnej pomocy finansowej. Służba przestała mnie już okradać, no i niech już tak zostanie do końca życia.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *