Jan Kochanowski – Pieśń IX ks. I. Chcemy sobie być radzi – Interpretacja i analiza

Pieśń Jana Kochanowskiego Chcemy sobie być radzi mówi o możliwości osiągnięcia szczęścia w życiu. Kochanowski nawiązuje tu do filozofii epikurejskiej, do słynnego hasła carpe diem (chwytaj dzień). Na początku poeta wzywa do wspólnej, wesołej zabawy przy muzyce i dobrym winie. Jednak szybko pojawia się refleksja o konieczności zachowania rozwagi i spokoju (filozofia stoicyzmu), gdyż nie wiemy co nas jutro czeka, nie możemy przewidzieć ani zmienności ludzkiego losu, ani nie mamy możliwości kształtowania swej przyszłości.

Na świecie bowiem znajduje się dobro i zło, a szczęście przeplata się z nieszczęściem, trzeba być przygotowanym na wszystko.

Trzeba wszystko przyjmować spokojnie i z umiarem. W tym celu przedstawia obraz statku miotanego wiatrem oraz obraz człowieka, który wobec niebezpieczeństwa pada krzyżem i stara się przekupić świętych darami. Podmiot liryczny nie chce tak postępować, uważa że nie powinno się poddawać rozpaczy, czy też modlić o ratunek. Zarówno tam na morzu, jak i w życiu, nawet w czasie burz czy nieszczęść należy zachować spokój, ów złoty środek, by spędzać życie przyjemnie, ale roztropnie i z umiarem: A nigdy nie zabłądzi, Kto tak umysł narządzi, Jakoby umiał szczęście i nieszczęście znosić….

Budowa: zbudowana jest z 10 zwrotek, 4 wersy w każdej, rymy parzyste.

Środki artystyczne: epitety – dobrego wina, złote gęśli, biednym świecie, szczęście stateczne, tureckie towary; przenośnie – Bóg… śmieje się z nieba, Fortuna niech kona, W żagle uderzą wiatry nagle, siedzim w jej prawie.